Bliżej, jak najbliżej

Wziąłem do przejrzenia okazały tom wierszy Różewicza*, który podarował mi Janusz Drzewucki i zaraz natrafiłem na szare strony z faksymilami rękopisów kilku wierszy (pod koniec jeszcze Ranny, z sygnaturą T.R. i datą 1945), przeczytałem te utwory inaczej niż przedrukowane, z poczuciem większej bliskości, bardziej bezpośrednim na mnie działaniem, wzruszeniem współbycia z poetą.

Może poezje, których już dzisiaj nie wpisuje się do sztambuchów, należałoby wydawać wyłącznie jako reprodukcje rękopisów? Przy dzisiejszej technice można to robić iluzjonistycznie. Aby usłyszeć własny głos poety, jego osobisty szept lub krzyk. A na pewno widzieć drżenie jego ręki.

Tadeusz Różewicz, Wiersze i poematy z „Twórczości” (1945-2005). Zebrał, wstępem i notą opatrzył oraz bibliografię opracował Janusz Drzewucki. Wrocławskie Wydawnictwo Warstwy, Wrocław 2017.