Żeby nie powiedzieć…

Wczoraj oglądałem wiadomości telewizyjne pierwszego programu TVP, bo nie miałem już  innej możliwości, a chciałem się dowiedzieć, co słychać w świecie po spotkaniu Trump-Kim. Ani słowa o tym, ani też słowa o świecie, jeśli się to nie wiązało w wystąpieniem członka obecnego rządu. Pokazani kolejno: prezydent, premier, wicepremierzy i kilku (łącznie chyba siedmiu) ministrów. Również jakieś siedem do dziesięciu razy “demaskowana” opozycja.  I to wszystko.

Co to jest właściwie? Telewizja publiczna? Zadupie, garkuchnia, szlachtuz?