Wzbogacanie

W książce Marty Rakoczy (Polityki pisma. Szkice plenerowe z pajdocentrycznej nowoczesności, Oficyna Naukowa, Warszawa 2018), którą  od niej otrzymałem, z przypisaniem, które sobie tajnie podczytuję, najbardziej zdumiewające jest, ciągle rzadkie w naszej humanistyce, zestrojenie osobistego doświadczenia z najbardziej wyszukanymi, refleksyjnie przyjmowanymi teoriami piśmienności. Marta literaturę tych teorii ma, rzec można, w małym palcu, ale jest też matką córek, którym książkę dedykuje, a nie jest to akt formalny, bo czytając ją, czuje się, jak te dzieci są w jej twórczości współobecne, albo też współmyślane. Autorką nie powoduje tylko pytanie: co pismo robi z dziećmi?, choć porusza ono główne jej wywody, ale także pasjonująca, całkiem świeża, kwestia: co z pismem robią dzieci? Urzeka mnie opinia, że linearnej sekwencyjności pisma przeciwstawiają one taneczną swobodę rytmiczną. Ale – jeśli dobrze rozumiem autorkę – nie tyle przeciwstawiają, co uzupełniają, albo dopełniają. Ponieważ jest ona świadoma ograniczeń “polityk pisma”, ale ich po prostu nie odrzuca, lecz refleksyjnie krytykuje, w imię wzbogacenia całej nowoczesnej edukacji.