Bezradność

Wszyscy teraz mówią “ewidentnie” zamiast “oczywiście”, a ja staram się pojąć, jaki przymus tu działa? Jakieś trzydzieści lat temu wyjaśniałem swoim seminarzystom, że “ewidentne” jest to, co intelektualne, “oczywiste” natomiast to, co zmysłowe (“naoczne”). Wychodzi na to, że jestem ostatnim z tych, którzy rozróżnienie to, będące pokłosiem kultury językowej filozoficznej szkoły lwowsko-warszawskiej, respektują.

Ale jaka siła działa w tym powszechnym podmienianiu? Żadnego sensu semantycznego w tym nie ma, przeto czynnik jest “pozamerytoryczny”. Więc jaki? Psychospołeczny – wypowiadając słowo o wydźwięku łacińskim, wydają się sami sobie bardziej intelektualni oraz uniwersalni.

Przytłaczająca większość tych gadających, łaciny nigdy nie słyszała na własne uszy i nie domyśla się nawet, że podlega kulturowym przymusom. Wobec których jesteśmy bezradni.