Przyczyniać się pomału

Duże zaległości w tych zapiskach, które może uda się nadrobić.

Na początek ten, który czasowo najbliższy: Adam Gopnik, autor Manifestu nosorożca, renowacji liberalizmu zwróconego przeciw prawicowemu autorytaryzmowi i lewicowemu puryzmowi (łącznie z cancel culture), w bardzo ciekawej rozmowie z Katarzyną Wężyk (Magazyn Gazety Wyborczej, Wolna Sobota, 11-12 czerwca 2022, s. 24-25) mówi, że liberalizm, to nie leseferyzm, z “rynkiem na sterydach”, lecz wizja świata oparta na motywach społecznych: więzi, wolności, edukacji. Liberalny inkrementalizm czyli metoda małych kroków, miałby być środkiem na regulowanie zła tego świata, bo jego eliminacja, wbrew wielkim dawnym utopiom nie jest możliwa.

Słowo niestety jest okropne i wzięte zapewne z amerykańskiego (increment, to wzrost, a incremental - przyrostowy, w Słowniku Fundacji Kościuszkowskiej, pochodzi  od łacińskiego cremento, powodować wzrost, dźwiękowo niestety zbyt bliskie crematio, czyli kremacji), dlatego raczej się nie przyjmie. Ale mniejsza o termin, bo sens jest ważniejszy – tak, praca nad stopniowymi zmianami ze świadomością przybywania nowych problemów, jest jedynym sposobem na poprawianie tego świata, bo jego zbawienie nie nastąpi na tej ziemi. Pluralizm przeto jest związany nieodłącznie z takim reformizmem (lepsze słowo niż inkrementalizm, wyraźnie opozycyjne wobec rewolucjonizmu i konserwatyzmu), ponieważ do reform się dochodzi razem z innymi, a nie narzuca je “narodowi”, “masom”, “klasom”, itp. Prawie we wszystkim przeto zgadzam się z Gopnikiem, choć  nie rozumiem dlaczego swego poglądu nie nazywa liberalizmem społecznym, w odróżnieniu od ekonomicznego. Czy to dlatego, że liberałom to, co społeczne, kojarzy się z socjalizmem, a “socjalizm” bywa wyzwiskiem (jak u Balcerowicza)? Będą jednak musieli się przełamać i niechęć tę odrzucić – jeśli wreszcie, przynajmniej w Polsce, chcą dotrzeć do tych, którzy nie są do nich przekonani. Przeważnie bowiem, u nas, przemawiają jak swoi do swoich. I dostają to, co swoje.

Dlaczego ten inkrementalizm (!?) mnie tak zajął? Może dlatego, że ponad dwadzieścia lat temu napisałem tekst poniekąd programowy pt. Przyczyniać się pomału, publikowany w: Animacja kultury. Doświadczenie i przyszłość, redakcja Grzegorz Godlewski, Iwona Kurz, Andrzej Mencwel, Michał Wójtowski, Instytut Kultury Polskiej UW, Warszawa, 2002, s. 13-26. Wydanie angielskie (Culture Animation. Looking back and forward), tamże, z tą samą datą.