W Wąsewie i w Kadzidle

Spotkanie w Wąsewie, można powiedzieć – tłumne. W sali Rady Gminy ponad 50 osób, a sprzedano ponad 40 egzemplarzy. Wyjaśnienie – poniekąd rodzinne, bo w naszej wsi, której nazwę w książce ukryłem, wieści się rozeszły i przybyli licznie sąsiedzi.

Z Rafałem Kowalczykiem, prowadzącym spotkanie, rozmawiało się nam treściwie, a nawet trochę zaiskrzyło.

Szczere dzięki dla Wójta, pani Marty Wójcik i wszystkich, którzy byli obecni.

 

We wspaniałej bibliotece kadzidlańskiej, rozmowa żywa i żwawa. Raczej z powodu mojej książki niż o niej samej. A tego co o niej powiedziano wprost – nie wypada mi powtarzać.

Gościna też niezwykła – wyłącznie kurpiowskie specjały, ale jakie!

Równie mocna podzięka dla wójta Dariusza Łukaszewskiego, pani Wiesławy Sobiech, wszystkich obecnych, zwłaszcza tych, którzy się wypowiadali.

 

Obyczaje

Redakcja  internetowego “Dwutygodnika” rozmowę z mną o Toaście na progu, publikuje w dziale “Obyczaje”. To mi pochlebia, bo oznacza, że książka jest o czymś.

Zob. Agnieszka Sowińska, Wypisani z ziemi, rozmowa z Andrzejem Mencwelem: http://www. dwutygodnik.com/artykul/7406-wies-wypisani-z-ziemi. html

Głos w dyskusji

Ekspozycje nowoczesności

Grom

Jeszcze dziś rano nic nie było – a teraz jak grom: Janusz Głowacki nie żyje!

Wydawał się uosobieniem zdrowia i sił witalnych, pogody ducha i pobłażliwego humoru.

Dopiero co (pod koniec czerwca) tak mnie przywitał w “Czytelniku”:

- Cieszę się, że jeszcze jesteśmy…

Pojąłem zaraz jego czarny humor, chodziło mu o to, że wokoło nas coraz mniej. I pogadaliśmy sobie żartobliwie tak, jak byśmy akurat  my dwaj mieli żyć wiecznie…

 

 

Długi książkowe (cd)

Bogumił Luft, Rumun goni za happy-endem. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2015.

Dziękuję za spotkanie, książkę i przypisanie!

Eliza Kącka, Elizje. Wydawnictwo Lokator, Kraków 2017.

Dziękuję Elizie. Z bajeczkami jednak u mnie gorzej, lepiej z zanotami!

O Europie Środkowej w Wilnie

Discussion Invitation

…mądrym dla memoryjału, idyotom dla nauki, politykom dla praktyki…

“Le contre n’existe pas - disait justement Malraux. Je suis un homme du pour.”

Emmanuel Macron, Revolution, XO Editions. 2016, s.29

(Przeciw -  nie istnieje, rzekł słusznie Malraux. Ja jestem za! )

Bliżej, jak najbliżej

Wziąłem do przejrzenia okazały tom wierszy Różewicza*, który podarował mi Janusz Drzewucki i zaraz natrafiłem na szare strony z faksymilami rękopisów kilku wierszy (pod koniec jeszcze Ranny, z sygnaturą T.R. i datą 1945), przeczytałem te utwory inaczej niż przedrukowane, z poczuciem większej bliskości, bardziej bezpośrednim na mnie działaniem, wzruszeniem współbycia z poetą.

Może poezje, których już dzisiaj nie wpisuje się do sztambuchów, należałoby wydawać wyłącznie jako reprodukcje rękopisów? Przy dzisiejszej technice można to robić iluzjonistycznie. Aby usłyszeć własny głos poety, jego osobisty szept lub krzyk. A na pewno widzieć drżenie jego ręki.

Tadeusz Różewicz, Wiersze i poematy z “Twórczości” (1945-2005). Zebrał, wstępem i notą opatrzył oraz bibliografię opracował Janusz Drzewucki. Wrocławskie Wydawnictwo Warstwy, Wrocław 2017.

Wytłumaczenie

Tyle się działo, a u mnie żadnej reakcji, ani komentarza?

W wolnych chwilach reaguję domowo,  a komentatorem nie jestem.

Miałem spiętrzenie korekt autorskich, a to działa leczniczo na wszelkie reakcje :-) .

 

Zdanie odrębne

Przeczytałem uważnie nadesłane mi Oświadczenie Teatru Powszechnego, wydane w związku ze spektaklem “Klątwa” i mogę powiedzieć, że je prawie podzielam: tak, artyście przysługuje wolność słowa i jest ona, jak każdemu obywatelowi, konstytucyjnie gwarantowana; dzieło sztuki jest tworem autonomicznym i winno być pojmowane jako “integralna całość”. Wolność artysty jest jednak limitowana przez wolność innych ludzi; dzieła sztuki nie należy dowolnie  kawałkować, bo to oznacza manipulację.

Pytania przeto mam takie: czy takie same prawa przysługują Stanisławowi Wyspiańskiemu, czy też z tej racji, że nie ma go na tym świecie, praw tych został on pozbawiony? Zatem – czy artysta żyjący i czynny może dowolnie postępować z dziełem innego artysty, tylko dlatego, że on nie  żyje i nie jest czynny? Gdyby bowiem żył, wtedy trzeba by uzyskać jego zgodę na wykorzystanie jego sztuki, więc wolność swoją poddać ograniczeniu. A gdy nie żyje i nikt się o niego nie upomni, można mu wolność jego słowa odbierać? Czy “Klątwę” Stanisława Wyspiańskiego obejmują te same zasady, co “Klątwę” Teatru Powszechnego, to znaczy czy powinna być ona pojmowana jako “integralna całość”, czy też, z  nie ujawnionych powodów, zasady te w stosunku do dzieła zmarłego klasyka, zostały zawieszone?

Spektakl “Klątwa” jest przedstawiany jako utwór reżysera Olivera Frljicia, nie jest on jednak w pełni autorski, bo na afiszu napisano, że został oparty “na motywach dramatu Stanisława Wyspiańskiego”, co chyba jest prawdą. Oświadczenie Teatru Powszechnego odnosi się natomiast tylko do spektaklu i nazwiska Wyspiańskiego nie wymienia, nawet jako autora tytułu. Stosunek teatru do dzieła klasyka dramatu pozostaje więc niejasny, a zasady na których się opiera – niewysłowione. Dlatego Oświadczenie Teatru Powszechnego podzielam – ale tylko prawie.

Powiem więcej – Wyspiański jest ważniejszy! Mam nadzieję, że nie tylko dla mnie.

« Previous PageNext Page »