Z powodu filmu „Wołyń”

Andrzej Mencwel, Błąd w sztuce, „Przegląd Polityczny”, nr 139/140, 2016, s. 42-47.

Rozmowy polskie

 

Kiedy pani Kasia mnie strzyże, w radiu akurat mówią o przyjęciu tych dzieci z Syrii, na co ona:

- Słyszy pan? O nasze dzieci nie dbają, a o tamte…

Na co ja:

- Pani Kasiu przecież to chodzi o kilkoro wojennych sierot na trzydzieści osiem milionów!

Ona, głosem już słabszym:

- I tak się zaczyna… ( w domyśle, to, co rozpowszechnili rządzacy…)

Ja, bardziej dobitnie:

- Nic się nie zaczyna! Kościół przecież wzywa do opieki nad wojennymi uchodźcami.

Pani Kasia, o której wiem, że jest gorliwą parafianką, milcząco potakuje. A wtedy ja, jeszcze mocniej:

- Wstyd i hańba, jak nie dopuszczą do przyjęcia tych dzieci! Wstyd i hańba!

Nic nie słyszę, ale widzę w lustrze, że się rumieni.

 

 

 

 

 

 

 

 

Koincydencja

Przed paroma tygodniami ogłoszono listę najbogatszych ludzi na świecie, a wynikało z niej, że ośmiu pierwszych posiada ponad połowę tego, co reszta mieszkańców globu. Nie chodziło przy tym o jakichś rabusiów i oszustów, lecz o osoby zasłużone i zacne, na dodatek dobroczynnie hojne, jak Bill Gates, na przykład. Czy jest więc w tym jakiś szkopuł, coś co nas uwiera i rani, jak gwóźdź w bucie, który należy usunąć? Stare bolszewickie hasło „grabit’ nagrablennoje” tu nie działa, bo przecież żadna z tych fortun nie powstała z bezpośredniego wyzysku, czyli grabieży, a i samo hasło szczęśliwie zasuszono w słownikach. Mimo wszystkiego dobrego, co o bogaczach tych wiemy i mimo całego zużycia równościowych haseł, coś jednak w tym jest niedobrego, co rani nas, jak ów gwóźdź w bucie…

Ale co właściwie? Ta ósemka bowiem i jej zasoby mają głównie znaczenie symboliczne, a nie personalne, mówią nam bowiem wyraźnie, że ten świat jest źle urządzony, choć nie wiadomo, jak go zmienić, gdyż proste pomysły, przerabiane w XX wieku, co najmniej się nie sprawdziły. Nie wynika z tego jednak, że z tym złym urządzeniem mamy się po prostu godzić i cieszyć szczodrością dobroczyńców. Świat w którym takie niebotyczne różnice jakości życia dzielą od siebie jego mieszkańców, nie jest tylko niesprawiedliwy, jest również niebezpieczny.

O tym, że jest coraz bardziej niebezpieczny przekonuje nas narastający terroryzm. Mamy już nie tylko poszczególnych samobójczych terrorystów oraz ich organizacje o zasięgu globalnym, mamy także państwo terrorystyczne, zwalczane czynnie przez wielkie mocarstwa, które wcale nie słabnie, lecz ciągle się umacnia. Terroryści są na ogół fundamentalistami islamskimi i posługują się hasłami religijnymi, dlatego ich pojawienie się i rozrost  pojmuje się powszechnie w kategoriach kulturowych, a pomija zupełnie kategorie społeczne. Jeśli jednak fundamentalizm ten i religijna maksymalizacja konfliktu są kostiumem ideologicznym, jakim osłonięto biegunowe, w tym świecie, różnice społeczne, to wtedy koincydencja pomiędzy niesprawiedliwością tego świata, a jego narastającym niebezpieczeństwem wcale nie jest przypadkowa. A owa lista podziału dochodów oznajmia jego istotę.

Zapisane pod koniec tamtego roku

Dawno temu, w latach chłopięcych, podczas gorączki  nawiedzały mnie wizje. Nie odtworzę żadnej konkretnej, ale ich intensywność, zgęstwienie, kosmiczne wyuzdanie form – pamiętam dobrze.

A teraz co? Niczego nie widzę, leżę jak kłoda, słucham tętna. Tyka.

Wszystko to być może!*

Pan Cz., potomek pani Izabeli, która przed ponad dwustu laty zapoczątkowała i zgromadziła pierwszy w Polsce  cenny zbiór narodowych pamiątek, postanowił, zgodnie z wolą założycielki, przekazać tę kolekcję, przetrzebioną niestety podczas wojny, narodowi czyli Rzeczpospolitej. Darczyńca, świadomy ponadto, że środki pozwalające na pozyskiwanie i kupno tych skarbów pochodziły z przymusowej, darmowej pracy tysięcy chłopów poddanych, zrzekł się wszelkich roszczeń finansowych wobec państwa, którego obywatelami są potomkowie tych chłopów.

Prezydent odznaczył  pana Cz., będącego obywatelem innego państwa, Orderem Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.

*/ Cytat ze Wstępu do bajek, Ignacego Krasickiego:

- A cóż to jest za bajka? – Wszystko to być może!

- Prawda, jednakże ja to między bajki włożę.

 

Kastrowanie prosiaków *

Możesz być niebo tak okrutne!

Wiliam Szekspir, Romeo i Julia, przeł. Józef  Paszkowski

 

wyciągaliśmy je z kojców p0 kolei

ale już przy pierwszym podnosił się rumor

przeraźliwy pisk że aż uszy bolały

brat siadał na ryj przyduszał całym sobą

i mocno chwytał tylne golenie

tu nie było mowy o męskiej solidarności

bo ich męskość była ledwie wyczuwalna

jako dwa niewielkie zgrubienia pod skórą

ojciec żyletką kreślił im przeznaczenie

a potem rzucał kurom na pożarcie

 

przez ich żołądki do mojego serca

po dziś dzień trafiają wszystkie

historie o zakazanej miłości

 

marzec 2015

_________________________________________

* Przepraszam cię , Mamo, ale ludzie gadają, że poezja nie takie rzeczy widziała i że można śmiało drukować.

 

(Tytuł wpisu jest tytułem wiersza, przepisanego, łącznie z przypisem, z tomu Marcina Tomczaka, weno wej!

Łódź/Kadzidło 2016, s. 68.)

Życzenie paradoksalne

Eskalacja rośnie, erupcja się przybliża. W takich razach wystarcza jeden nieoczekiwany i nieprzewidziany impuls, aby nastąpiła. W napięciach społecznych, które są przecież międzyludzkie, impulsu takiego dostarcza zazwyczaj trup – przypadkowy, podrzucony lub wymyślony. Wtedy wybuchają moce, nad którymi nikt nie jest w stanie zapanować i następują pogromy. Aby je powstrzymać trzeba na ulice wyprowadzić wojsko…

Życzę wszystkim, którzy do mnie zaglądają, aby mieli możność uznać, że moje rozumowanie było całkowicie niedorzeczne.

Przypomnienie

Uchwalili ustawę, z której wynika, że, aby zamanifestować swoje poparcie dla rządu, muszę uzyskać zezwolenie przedstawiciela rządu.

„Rząd się sam wyżywi”. 

O sztuce pisania

Mogę nieskromnie powiedzieć, że przeczytałem górę książek z wypowiedziami pisarzy o sztuce pisarskiej, ale z tego wszystkiego zostały mi w pamięci dwa zdania, dwóch różnych, lecz bliskich mi autorów, które sobie często powtarzam:

Po napisaniu książki człowiek dopiero się dowiaduje, jak mógłby ją napisać.

(Bronisław Baczko)

Piszę, bo nie wiem. Jak bym wiedział, to bym nie pisał.

(Wiesław Myśliwski)

 

Zachęta

Na ubocznej, staromiejskiej uliczce w Jeleniej Górze, jest miła knajpka, która nazywa się „Śródziemnomorska”. Przed wejściem do niej stoi tablica z zapisaną kredą rekomendacją dzisiejszych dań. Powyżej, na tej samej tablicy taka zachęta:

„U nas nie ma wi-fi, porozmawiaj z nią!”.

« Poprzednia stronaNastępna strona »