Rozmowy polskie

 

Kiedy pani Kasia mnie strzyże, w radiu akurat mówią o przyjęciu tych dzieci z Syrii, na co ona:

- Słyszy pan? O nasze dzieci nie dbają, a o tamte…

Na co ja:

- Pani Kasiu przecież to chodzi o kilkoro wojennych sierot na trzydzieści osiem milionów!

Ona, głosem już słabszym:

- I tak się zaczyna… ( w domyśle, to, co rozpowszechnili rządzacy…)

Ja, bardziej dobitnie:

- Nic się nie zaczyna! Kościół przecież wzywa do opieki nad wojennymi uchodźcami.

Pani Kasia, o której wiem, że jest gorliwą parafianką, milcząco potakuje. A wtedy ja, jeszcze mocniej:

- Wstyd i hańba, jak nie dopuszczą do przyjęcia tych dzieci! Wstyd i hańba!

Nic nie słyszę, ale widzę w lustrze, że się rumieni.

 

 

 

 

 

 

 

 

Koincydencja

Przed paroma tygodniami ogłoszono listę najbogatszych ludzi na świecie, a wynikało z niej, że ośmiu pierwszych posiada ponad połowę tego, co reszta mieszkańców globu. Nie chodziło przy tym o jakichś rabusiów i oszustów, lecz o osoby zasłużone i zacne, na dodatek dobroczynnie hojne, jak Bill Gates, na przykład. Czy jest więc w tym jakiś szkopuł, coś co nas uwiera i rani, jak gwóźdź w bucie, który należy usunąć? Stare bolszewickie hasło „grabit’ nagrablennoje” tu nie działa, bo przecież żadna z tych fortun nie powstała z bezpośredniego wyzysku, czyli grabieży, a i samo hasło szczęśliwie zasuszono w słownikach. Mimo wszystkiego dobrego, co o bogaczach tych wiemy i mimo całego zużycia równościowych haseł, coś jednak w tym jest niedobrego, co rani nas, jak ów gwóźdź w bucie…

Ale co właściwie? Ta ósemka bowiem i jej zasoby mają głównie znaczenie symboliczne, a nie personalne, mówią nam bowiem wyraźnie, że ten świat jest źle urządzony, choć nie wiadomo, jak go zmienić, gdyż proste pomysły, przerabiane w XX wieku, co najmniej się nie sprawdziły. Nie wynika z tego jednak, że z tym złym urządzeniem mamy się po prostu godzić i cieszyć szczodrością dobroczyńców. Świat w którym takie niebotyczne różnice jakości życia dzielą od siebie jego mieszkańców, nie jest tylko niesprawiedliwy, jest również niebezpieczny.

O tym, że jest coraz bardziej niebezpieczny przekonuje nas narastający terroryzm. Mamy już nie tylko poszczególnych samobójczych terrorystów oraz ich organizacje o zasięgu globalnym, mamy także państwo terrorystyczne, zwalczane czynnie przez wielkie mocarstwa, które wcale nie słabnie, lecz ciągle się umacnia. Terroryści są na ogół fundamentalistami islamskimi i posługują się hasłami religijnymi, dlatego ich pojawienie się i rozrost  pojmuje się powszechnie w kategoriach kulturowych, a pomija zupełnie kategorie społeczne. Jeśli jednak fundamentalizm ten i religijna maksymalizacja konfliktu są kostiumem ideologicznym, jakim osłonięto biegunowe, w tym świecie, różnice społeczne, to wtedy koincydencja pomiędzy niesprawiedliwością tego świata, a jego narastającym niebezpieczeństwem wcale nie jest przypadkowa. A owa lista podziału dochodów oznajmia jego istotę.

Zapisane pod koniec tamtego roku

Dawno temu, w latach chłopięcych, podczas gorączki  nawiedzały mnie wizje. Nie odtworzę żadnej konkretnej, ale ich intensywność, zgęstwienie, kosmiczne wyuzdanie form – pamiętam dobrze.

A teraz co? Niczego nie widzę, leżę jak kłoda, słucham tętna. Tyka.

Wszystko to być może!*

Pan Cz., potomek pani Izabeli, która przed ponad dwustu laty zapoczątkowała i zgromadziła pierwszy w Polsce  cenny zbiór narodowych pamiątek, postanowił, zgodnie z wolą założycielki, przekazać tę kolekcję, przetrzebioną niestety podczas wojny, narodowi czyli Rzeczpospolitej. Darczyńca, świadomy ponadto, że środki pozwalające na pozyskiwanie i kupno tych skarbów pochodziły z przymusowej, darmowej pracy tysięcy chłopów poddanych, zrzekł się wszelkich roszczeń finansowych wobec państwa, którego obywatelami są potomkowie tych chłopów.

Prezydent odznaczył  pana Cz., będącego obywatelem innego państwa, Orderem Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.

*/ Cytat ze Wstępu do bajek, Ignacego Krasickiego:

- A cóż to jest za bajka? – Wszystko to być może!

- Prawda, jednakże ja to między bajki włożę.

 

Kastrowanie prosiaków *

Możesz być niebo tak okrutne!

Wiliam Szekspir, Romeo i Julia, przeł. Józef  Paszkowski

 

wyciągaliśmy je z kojców p0 kolei

ale już przy pierwszym podnosił się rumor

przeraźliwy pisk że aż uszy bolały

brat siadał na ryj przyduszał całym sobą

i mocno chwytał tylne golenie

tu nie było mowy o męskiej solidarności

bo ich męskość była ledwie wyczuwalna

jako dwa niewielkie zgrubienia pod skórą

ojciec żyletką kreślił im przeznaczenie

a potem rzucał kurom na pożarcie

 

przez ich żołądki do mojego serca

po dziś dzień trafiają wszystkie

historie o zakazanej miłości

 

marzec 2015

_________________________________________

* Przepraszam cię , Mamo, ale ludzie gadają, że poezja nie takie rzeczy widziała i że można śmiało drukować.

 

(Tytuł wpisu jest tytułem wiersza, przepisanego, łącznie z przypisem, z tomu Marcina Tomczaka, weno wej!

Łódź/Kadzidło 2016, s. 68.)

Życzenie paradoksalne

Eskalacja rośnie, erupcja się przybliża. W takich razach wystarcza jeden nieoczekiwany i nieprzewidziany impuls, aby nastąpiła. W napięciach społecznych, które są przecież międzyludzkie, impulsu takiego dostarcza zazwyczaj trup – przypadkowy, podrzucony lub wymyślony. Wtedy wybuchają moce, nad którymi nikt nie jest w stanie zapanować i następują pogromy. Aby je powstrzymać trzeba na ulice wyprowadzić wojsko…

Życzę wszystkim, którzy do mnie zaglądają, aby mieli możność uznać, że moje rozumowanie było całkowicie niedorzeczne.

Przypomnienie

Uchwalili ustawę, z której wynika, że, aby zamanifestować swoje poparcie dla rządu, muszę uzyskać zezwolenie przedstawiciela rządu.

„Rząd się sam wyżywi”. 

O sztuce pisania

Mogę nieskromnie powiedzieć, że przeczytałem górę książek z wypowiedziami pisarzy o sztuce pisarskiej, ale z tego wszystkiego zostały mi w pamięci dwa zdania, dwóch różnych, lecz bliskich mi autorów, które sobie często powtarzam:

Po napisaniu książki człowiek dopiero się dowiaduje, jak mógłby ją napisać.

(Bronisław Baczko)

Piszę, bo nie wiem. Jak bym wiedział, to bym nie pisał.

(Wiesław Myśliwski)

 

Zachęta

Na ubocznej, staromiejskiej uliczce w Jeleniej Górze, jest miła knajpka, która nazywa się „Śródziemnomorska”. Przed wejściem do niej stoi tablica z zapisaną kredą rekomendacją dzisiejszych dań. Powyżej, na tej samej tablicy taka zachęta:

„U nas nie ma wi-fi, porozmawiaj z nią!”.

Trzecia świeżość

Miałem irracjonalną pewność, że amerykańskie wybory wygra Trump. Irracjonalna pewność polega na tym, że nie wymaga żadnych racji, dlatego ich nie przedstawiałem. Ale nawet mnie zaskoczyły rozmiary jego zwycięstwa.

Powinienem wiedzieć, że w polityce, a raczej wśród wielkich mas ludzi ważne jest to coś, czego nie ujmują żadne prognozy ani sondaże – mianowicie świeżość. Hilary Clinton przegrała dlatego, że była nieświeża. Parafrazując sławetne powiedzonko z Mistrza i Małgorzaty - to był łosoś trzeciej świeżości.

Amerykańscy demokraci stracili historyczną szansę nie wystawiając przeciw Donaldowi Trumpowi – Berniego Sandersa. Wygląda na to, że europejscy odpowiednicy tamtych demokratów (w tym polscy) w różnych krajach również zamierzają stracić swoje szanse.

Głównie -  łososie trzeciej świeżości.

 

« Poprzednia stronaNastępna strona »