Pytanie wstydliwe

26 najbogatszych ludzi świata ma tyle, co połowa ludzkości, a ich majątek od marca 2017 do marca 2018 urósł o 12 procent, podczas gdy stan posiadania 3,8 miliarda ludzi, czyli biedniejszej połowy ludzkości, zmniejszył się o 11 procent, pisze Marta Urzędowska w Gazecie Wyborczej (na podstawie raportu światowej organizacji zwalczania biedy), 22 stycznia 2019 roku (s. 10).

Za to socjalizm, w jakiejkolwiek wersji, został wykluczony ze współczesnego horyzontu pojęciowego, a samego słowa używa się obelżywie, w najlepszym wypadku – sarkastycznie.

Pytanie – w czyim interesie dokonano tej kastracyjnej operacji na naszej (lokalnej i globalnej) świadomości zbiorowej?

Dopowiedzenie

Dopowiadam, że te akty zgonu, które rozesłano prezydentom miast, w tym Pawłowi Adamowiczowi, zostały wydrukowane na firmowym papierze legalnie istniejącej organizacji.

I wszystkie władze oficjalne udają, że nie ma sprawy.

Pamiątka z liceum

Wykład o Brzozowskim w Liceum Czackiego w Warszawie (17 grudnia)D7K_0121

Niewiara

Nie mogę przemilczeć śmierci Pawła Adamowicza, ponieważ nie mogę się z nią pogodzić. Odszedł tragicznie, młodszy ode mnie o ćwierć wieku i prawie ćwierć wieku będąc głową wielkiego miasta. Można więc powiedzieć, że dzieliło nas pół wieku, ale miałem możność poznać Jego klasę osobistą i ujmujący sposób bycia, z okazji listopadowej debaty w  Ratuszu Gdańskim, w której uczestniczyłem.

Teraz mamy dni żałoby i milczenia, oby trwały jak najdłużej.

Ale nie wierzę wcale, że kiedy dni te miną, wyjdziemy z nich lepsi. Nie wierzę w to obłudne ględzenie o wybaczaniu, grzechów odpuszczaniu, pojednaniu. O czym tu dumać, skoro prokuratura polska uznaje pisemne wystawienie aktów zgonu osobom publicznym za czyny niewinne?

 

 

 

Żałobnie

Tomek, brat Ani, od paru miesięcy ciężko schorowany i przemieszczany ze szpitala do szpitala, zmarł wczoraj około południa, zanim zdążyliśmy do niego dojechać. Zawiadomiono Anię przed południem, że, jeśli chce zdążyć na ostatnie pożegnanie, musi jechać zaraz, co niezwłocznie uczyniliśmy, tyle, że to od nas prawie pięćdziesiąt kilometrów, większość przez Warszawę, bo w Piasecznie, które, jak się okazało, jest gmatwaniną dla obcych nieprzejrzystą i nieprzejezdną. Owszem, na lokalnych wskaźnikach władz miejskich, sądu i prokuratury, wpisany jest też początkowo szpital, ale jeśli wykażą go na pierwszym rondzie, to na pewno nie na drugim, ani trzecim, więc krążyliśmy po tych jednokierunkowych głównie uliczkach, małego przedtem miasteczka, przemienionego w konglomerat centrów handlowych i logistycznych, aż do poczucia zupełnego zagubienia, z którego wydobył nas wreszcie jakiś życzliwy mieszkaniec. I spóźniliśmy się na to ostatnie pożegnanie kilka minut, Ania zdążyła uścisnąć ciepłą jeszcze dłoń brata, ale ostatnie spojrzenie jej umknęło. Z tym już została, a ja nie umiem jej pomóc. Był moim rówieśnikiem i odszedł za wcześnie i zbyt boleśnie.

Choć nie byliśmy z Tomkiem zbratani, jak mogliśmy być, bo był człowiekiem dobrym i przyjaznym, to pętam się dziś z kąta w kąt i czuję ucisk w krtani.

Na dodatek, właśnie gdy kończę ten wpis przychodzi wiadomość o śmiertelnej dla wielu górników katastrofie w kopalni karwińskiej. Nie doczekam zamknięcia wszystkich kopalni, choć od dawna już tych wiadomości nie mogę znosić.

Zastanowienie

Znikądinąd

 

Kiedyś coś zostało nam objawione,

Ale już nie pamiętamy co. Znikądinąd

nie było wezwania, więc obieramy

jarzyny nad krwawiącym Aleppo. Najwyższy

Czas przyznać, że tylko w codziennych zajęciach,

Możemy spełnić jeszcze nasze posłanie,

A mowa brzóz pozostanie nam nieznana.

 

Codziennie o szesnastej obserwuję chmary wron

Przelatujące znad jeziora nad rzekę i nadaremnie

Szukam śladów liter na wypłowiałym niebie.

Najtrudniej jest przyjąć świat w jego oczywistości.

I cóż z tego, że po zapachu dymu potrafię rozpoznać osikę?

 

Przepisałem po prostu ten wiersz Kaspra Bajona, bo zastanawiam się nad  jego tytułem i przesłaniem.

 

 

 

 

 

 

 

Pamiątka z Przemyśla

SKMBT_C220a18111918140

Z podzięką dla Wszystkich, którzy nas gościli, oprowadzali, słuchali i dopytywali.

Było pięknie i owocnie!

 

Piłkarska baśń Andersena

Założyłem się wczoraj z przyjaciółmi, że przegramy ten mecz z Czechami i  przegraliśmy. Prawdę mówiąc widok tej bezładnej bieganiny za stale traconą piłką był żałosny i nie warto nad tym ronić łez, ani tym bardziej rozdzierać szat. Będzie bowiem coraz gorzej i na to trzeba się przygotować.

Dlaczego? Ano dlatego, że wszystkie te sztaby doradców, konwentykle trenerów, tanki ekspertów nie widzą jednego prostego zjawiska. Tego mianowicie, że ta drużyna zaczęła się sypać od kiedy Lewandowski został jej kapitanem. Rzecz nie w jego braku predyspozycji do kierowania drużyną, choć i z tym nie jest dobrze, lecz w konflikcie pozycyjnym. Nie może kierować grą na boisku wysunięty napastnik, który całą drużynę ma za plecami. To dlatego z meczu na mecz bezład w grze naszej reprezentacji się pogłębia i nikt już nie pojmuje o co w dobrej piłce chodzi.

Chodzi o czynnego kapitana na boisku, który pilnuje strategii i kieruje taktyką. Najlepiej gdy rozdziela piłki z sokolim wzrokiem i olimpijskim spokojem, jak czynił to Kazimierz Deyna. Ale jego następcy nie widać, co więcej nikt się o niego nie stara. Więc będzie jak jest, czyli z meczu na mecz gorzej.

 

 

Oczekiwanie

W Gazecie Świątecznej z 3-4 listopada 2018, Krzysztof Pacewicz rozmawia z Marcinem Anaszewiczem, Prezesem Instytutu Myśli Demokratycznej, think tanku Roberta Biedronia (tytuł: “Polska po PiS”). To bardzo treściwa wypowiedź, świadcząca o tym, że program nowego ruchu politycznego (partii?) przygotowuje się poważnie i demokratycznie, więc życzę jego współtwórcom, żeby okazał się owocny. Zwraca moją uwagę jednak to, że pośród prawie wszystkich dziedzin naszego życia zbiorowego, którymi zajmują się inicjatorzy, zabrakło właściwie masowych mediów publicznych, czyli radia i telewizji. Wygląda na to, że wszyscy się już przyzwyczaili do tego, że stają się one każdorazowo łupem partyjnym, dlatego porzucili myśl o tym, żeby je wreszcie uczynić rzeczywiście publicznymi.

A jak? Przez zapewnienie niezależnych i wystarczających środków finansowych oraz nadzoru rzeczywistej reprezentacji społecznej (poza i ponadpartyjnej). Nie jest moją rzeczą projektowanie takiej realizacji. Ale jak każdy obywatel mam prawo oczekiwać, że pewnego dnia otworzę program telewizyjny pozbawiony huku reklam i ożywczo wielogłosowy.

Przypomnienie

Ty mnie do pieśni pokornej nie wołaj,

Bo ta już we mnie bez głosu;

A jeśli milczę, nie przeto mnie połaj,

Kwiatów ty nie chciej od kłosu.

 

Bo ja z przeklętych jestem tego świata,

Ja bywam dumny i hardy,

A miłość moja, bracie, dwuskrzydlata:

Od uwielbienia do wzgardy.

 

[Szkoda, mój bracie, na wiatr ducha wywiać

I krew wypluwać tęsknotą,

Żeby siedzących w cyrku uszczęśliwiać -

Więc mów, że milczę tak oto.]

 

Gdy w głębi serca purpurę okrutną

Wyrabia prządka cierpienia,

Smutni – lecz smutni, że aż Bogu smutno -

Królewskie  mają milczenia.

 

Cyprian Kamil Norwid, incipit, Ty mnie do pieśni pokornej nie wołaj, 1855)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

« Previous PageNext Page »