Ucho igielne



Było, jak mówię”. Tak brzmi zakończone kropką pierwsze zdanie nowej powieści Wiesława Myśliwskiego. Kropkę tę odbieram jako bardziej stanowcze oznajmienie, niż byłby nim wykrzyknik.

Andrzej Mencwel, Wymowa dwójcy, “Twórczość”, nr 1, 2019, s. 105-108.


Pytanie wstydliwe



26 najbogatszych ludzi świata ma tyle, co połowa ludzkości, a ich majątek od marca 2017 do marca 2018 urósł o 12 procent, podczas gdy stan posiadania 3,8 miliarda ludzi, czyli biedniejszej połowy ludzkości, zmniejszył się o 11 procent, pisze Marta Urzędowska w Gazecie Wyborczej (na podstawie raportu światowej organizacji zwalczania biedy), 22 stycznia 2019 roku (s. 10).

Za to socjalizm, w jakiejkolwiek wersji, został wykluczony ze współczesnego horyzontu pojęciowego, a samego słowa używa się obelżywie, w najlepszym wypadku – sarkastycznie.

Pytanie – w czyim interesie dokonano tej kastracyjnej operacji na naszej (lokalnej i globalnej) świadomości zbiorowej?


O prezydenckiej “Antologii Niepodległości”



Wiem dobrze, że każda antologia jest wyborem, a nie tekstem integralnym. Jej zadania są inne niż wydań filologicznych, dlatego trzeba ją czytać wedle jej reguł, gdyż mówi ona zawsze więcej o tych, którzy wybierali, niż o tych, którzy zostali wybrani.

Andrzej Mencwel, Parafiańszczyzna, “Przegląd Polityczny”, nr 151/152, 2018, s. 36-41.


Dopowiedzenie



Dopowiadam, że te akty zgonu, które rozesłano prezydentom miast, w tym Pawłowi Adamowiczowi, zostały wydrukowane na firmowym papierze legalnie istniejącej organizacji.

I wszystkie władze oficjalne udają, że nie ma sprawy.


Pamiątka z liceum



Wykład o Brzozowskim w Liceum Czackiego w Warszawie (17 grudnia)D7K_0121


Czego nas uczy polska tradycja?



Im więcej potrafi się ustanowić samemu, nie szkodząc innym, lecz z nimi współdziałając, tym mniejsza potrzeba, aby odgórnie nas urządzano i nam nakazywano.

Samorządność, godność, odpowiedzialność – czego nas uczy polska tradycja? Z profesorem Andrzejem Mencwelem rozmawia Piotr Górski. ” Res Publica Nova”, 2018, nr 1, s. 17-19.

Także po angielsku, w rubryce The idea of civil society, tamże, od końca, s. 12-14


Niewiara



Nie mogę przemilczeć śmierci Pawła Adamowicza, ponieważ nie mogę się z nią pogodzić. Odszedł tragicznie, młodszy ode mnie o ćwierć wieku i prawie ćwierć wieku będąc głową wielkiego miasta. Można więc powiedzieć, że dzieliło nas pół wieku, ale miałem możność poznać Jego klasę osobistą i ujmujący sposób bycia, z okazji listopadowej debaty w  Ratuszu Gdańskim, w której uczestniczyłem.

Teraz mamy dni żałoby i milczenia, oby trwały jak najdłużej.

Ale nie wierzę wcale, że kiedy dni te miną, wyjdziemy z nich lepsi. Nie wierzę w to obłudne ględzenie o wybaczaniu, grzechów odpuszczaniu, pojednaniu. O czym tu dumać, skoro prokuratura polska uznaje pisemne wystawienie aktów zgonu osobom publicznym za czyny niewinne?

 

 

 


Żałobnie



Tomek, brat Ani, od paru miesięcy ciężko schorowany i przemieszczany ze szpitala do szpitala, zmarł wczoraj około południa, zanim zdążyliśmy do niego dojechać. Zawiadomiono Anię przed południem, że, jeśli chce zdążyć na ostatnie pożegnanie, musi jechać zaraz, co niezwłocznie uczyniliśmy, tyle, że to od nas prawie pięćdziesiąt kilometrów, większość przez Warszawę, bo w Piasecznie, które, jak się okazało, jest gmatwaniną dla obcych nieprzejrzystą i nieprzejezdną. Owszem, na lokalnych wskaźnikach władz miejskich, sądu i prokuratury, wpisany jest też początkowo szpital, ale jeśli wykażą go na pierwszym rondzie, to na pewno nie na drugim, ani trzecim, więc krążyliśmy po tych jednokierunkowych głównie uliczkach, małego przedtem miasteczka, przemienionego w konglomerat centrów handlowych i logistycznych, aż do poczucia zupełnego zagubienia, z którego wydobył nas wreszcie jakiś życzliwy mieszkaniec. I spóźniliśmy się na to ostatnie pożegnanie kilka minut, Ania zdążyła uścisnąć ciepłą jeszcze dłoń brata, ale ostatnie spojrzenie jej umknęło. Z tym już została, a ja nie umiem jej pomóc. Był moim rówieśnikiem i odszedł za wcześnie i zbyt boleśnie.

Choć nie byliśmy z Tomkiem zbratani, jak mogliśmy być, bo był człowiekiem dobrym i przyjaznym, to pętam się dziś z kąta w kąt i czuję ucisk w krtani.

Na dodatek, właśnie gdy kończę ten wpis przychodzi wiadomość o śmiertelnej dla wielu górników katastrofie w kopalni karwińskiej. Nie doczekam zamknięcia wszystkich kopalni, choć od dawna już tych wiadomości nie mogę znosić.


Dyskusja z Andrzejem Lederem



Zob. Andrzej Mencwel, Długa niepojęta rewolucja, “Zdanie”, nr 3-4 (178-179) 2018, s. 79-87.

Tamże sporo innych ciekawych publikacji: rozmowa z Tadeuszem Pieronkiem, esej Andrzeja Walickiego o Herbercie, blok dyskusyjny o Polsce Ludowej oraz o marcu 1968. Polecam!


U przyjaciół



Marian Pilot, Życie. Sposób użycia. Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018.

To jest pięknie wydany, okazały wybór utworów Mariana, napisanych już przed laty (wydania z 1976, 1989, 2002), z którego przeczytałem od razu W butach, tamże s. 157-228. Jak przeczytałem? Ze ściśniętym gardłem.

Janusz Drzewucki, Lekcje u Różewicza. Teksty krytycznoliterackie i osobiste. Wrocławskie Wydawnictwo Warstwy, Wrocław 2018.

W Trzy po trzy tytułem komentarza, zamieszczonym pod koniec książki Janusz wyznaje, że Tadeusz Różewicz jest jego pierwszym pisarzem, od chwili, gdy jeszcze w klasie siódmej czy ósmej podstawówki przeczytał w podręczniku jego wiersz. Mój pierwszy wiersz Różewicza (był to Ocalony) wprawił mnie w stan, z którego nie wyzwoliłem się do dzisiaj.

Cała ta książka jest nie tylko świadectwem niezachwianej nigdy wierności, ale także niezawodnym przewodnikiem po tym lesie rzeczy stworzonych,  jaki pozostawił Tadeusz Różewicz.

 


« Previous PageNext Page »