Dyskusja o nowoczesności



Doceniam powagę książki Tomasza Kizwaltera i powinna ona stać się ośrodkiem publicznej dyskusji o modelach naszych dążeń modernizacyjnych, ponadto podręcznikiem akademickim oraz podstawa dla licealnych programów szkolnych. (…)

Jeśli “nowoczesność” ma odzyskać właściwą humanistyczną treść, trzeba zerwać z tą prostacką karykaturą Oświecenia, przywrócić mu całe bogactwo wewnętrznych napięć i kontrowersji ideowych, form artystycznych i odkryć naukowych, programów politycznych i treści społecznych”.

Andrzej Mencwel, Oświecanie nowoczesności, “Przegląd Polityczny” , nr 165, 2021, s. 90-98. Odpowiedź Tomasza Kizwaltera na moją dyskusję pt. Nienowoczesna nowoczesność, tamże, s. 98-101.


Istotne uzupełnienie



Zapomniałem dopisać, że podczas tego wystąpienia w Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego przedstawiłem księgę Juliusza Domańskiego, Wykłady o humanizmie (Biblioteka Kwartalnika Kronos, 2020), jako najwybitniejsze nasze dzieło humanistyczne ostatnich lat. Powstało ono poza całym tym systemem kwantyfikowania osiągnięć naukowych i pośrednio potwierdza jego jałowość.


Degradacja humanistyki



Zapisuję, dla pamięci, a może i pożytku publicznego, główne tezy mojej wypowiedzi na wczorajszym (13 maja) posiedzeniu Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego, poświęconym humanistyce. Dziękuję profesor Grażynie Borkowskiej za to zaszczytne zaproszenie, a profesorowi Zbigniewowi Marciniakowi, przewodniczącemu Rady, za przyjazną uważność.

Znajdujemy się w procesie nieustannej degradacji humanistyki, a przyczyny są następujące:

1. Zanik w środowiskach naukowych oraz politycznych wiedzy o swoistości nauk humanistycznych i ich poznawczej odrębności. Najprościej mówiąc nauki humanistyczne tym się różnią od matematyczno-przyrodniczych, że podmiot badający jest zawsze częściowo tożsamy z przedmiotem badania, podczas gdy w naukach “twardych” jest bytowo odrębny. Obrazowo mówiąc – jeśli ja badam strukturę kryształu, to w żadnym dopuszczalnym sensie tego słowa nie jestem kryształem; jeśli natomiast badam kulturę starożytnych Sumerów, to badam własną przeszłość, a więc, poprzez wiele ogniw mediacji, samego siebie. Wiedza humanistyczna przeto jest zawsze pewną postacią samowiedzy i jako taka jest wiedzą o wartościach. Wartości z istoty swojej są jakościami, a nie ilościami, przeto nie poddają się kwantyfikacji. Panujący obecnie w ocenach naukowych totalny system kwantyfikacyjny jest pierwszą przyczyną degradacji nauk humanistycznych.

2. Buchalteryjne kwantyfikacje ujmują, czy ilustrują racjonalność wydatków budżetowych, do których trzeba przekonywać parlamentarzystów i wyborców. Nie są one natomiast tożsame z wartością osiągnięć naukowych, szczególnie humanistycznych. Politycznie przemycone, medialnie rozpowszechnione, populistycznie przyjęte, podstawienie to jest źródłem dwóch głównych chorób nauki współczesnej, wymownie nazwanych grantozą i punktozą. Jakość wiedzy i racjonalność budżetu to są dwa różne byty i jeśli rubryki  drugiego pochłaniają kategorie pierwszego, degradacja nauki jest nieuchronna.

3. Jakie są objawy tej degradacji? Jest ich wiele, wskazuję tylko najbardziej dotkliwe: pierwszym z nich jest rozproszenie czy też zanik wielkich szkół humanistycznych, mających niepodważalne osiągnięcia krajowe i prestiż międzynarodowy. Wspomniałem tylko szkoły warszawskie: historii, strukturalistyczną literaturoznawczą i historii idei, ale można dodać krakowskie czy poznańskie. Dziś nie mamy ich odpowiedników i to nie dlatego, że młodsze pokolenia uczonych są “gorsze”, lecz przez to, że zostały wepchnięte w kleszcze  systemu,  sprowadzającego ich do funkcji wykonawców zamówień (na miarę osiąganych punktów). Drugim jest dotkliwe osłabienie społecznej tkanki humanistycznej, wyrażające się zarówno anemią studenckich kół naukowych (przez całe moje czynne życie naukowe były one krynicznie ożywcze), systemowym paraliżem aktywności społecznej doktorantów (zakleszczonych w punktozie), zamieraniem towarzystw  naukowych, czego wymownym przykładem jest to, że musieliśmy zamknąć działalność zasłużonego Towarzystwa Popierania i Krzewienia Nauk, bo nie było już sił do kontynuacji. Jak ważna dla owocności nauki  jest żywa tkanka społeczna niech nam powie przykład matematyczny: Kawiarnia Szkocka w międzywojennym Lwowie z jej legendarną Księgą Szkocką. Bezinteresowna inicjatywa poznawcza jest warunkiem niezbędnym prawdziwej twórczości, zrobiono już prawie wszystko, żeby ją unicestwić.

4. Co do koniecznych ocen jakościowych – prochu nie trzeba wymyślać, bo wymyślono go i wdrożono w uniwersytetach dziewiętnastowiecznych. Należy, w miarę potrzeby, go doskonalić. Tym prochem są procedury ocen  środowiskowych – doktorskie, habilitacyjne, profesorskie i wszystkie inne, aż do światowych, chociaż nie punktowych. One nie są niezawodne, ponieważ nic, co ludzkie nie jest niezawodne, ale lepszych nie ma i nie będzie. Mniemanie takie, że da się je zastąpić kwantyfikacjami finansowymi, jest wyrazem tępego ekonomizmu; deklaratywnie  przeciwne mu podporządkowanie nauki władzy politycznej, czyli jej polityzacja, oznacza ograniczenie autonomii nauki, jeśli nie jej likwidację. We wszystkich nowoczesnych przypadkach ograniczenia autonomii nauki, kończyło się to degradacją humanistyki, jeśli nie jej aksjologiczną likwidacją.

PS. To jest oczywiście lepiej zapisane niż zostało wypowiedziane, ale co do sensu zasadniczego – bez zmian.

 

 


Nowa staroć



Cancel culture – nowy termin, jeszcze nie ma polskiego odpowiednika (kultura wykluczenia? eliminacji?)

Co oznacza? – jeśli się potknąłeś w nowej wierze, albo, co gorsza, ją naruszyłeś, to cię wykluczą, anulują, skasują.

Dawniej to się nazywało inkwizycja, a przymiotnik “inkwizytorski”, ma do dziś pejoratywne znaczenie. 


Niezawodna



Ania w szpitalu, a choć wszystko dobrze przebiega, to niepokój i osamotnienie podwójnie doświadczane.

Gdyż nie ma już Dżosi.

Stąd uświadomienie: kochany pies jest nie tylko wiernym towarzyszem, lecz także  istotą niezawodnie współczującą.


Przypomnienie



Litości dla nas walczących zawsze na krańcach

bezkresu i przyszłości

Litości dla naszych błędów litości dla naszych grzechów

 

(Guillaume Apollinaire, Prześliczna rudowłosa, przekład Adama Ważyka). 


Zestaw



Dariusz Śnieżko, Kompleksja literatury, studia staropolskie, TAWiPN Universitas, Kraków 2019.

 

Marek Beylin, Klimat, lewica, siostrzeństwo. Rewolucje trwają (kontrrewolucje też), Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2021.

 

Wojciech Dudzik, Maska w kulturze współczesnej Europy. Teorie i praktyki. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2020.

 

Andrzej Walicki, PRL i skok do neoliberalizmu. Jaruzelski, Solidarność, zdrada elit. Pod redakcją Joanny Schiller-Walickiej i Pawła Dybicza, Fundacja Oratio Recta, Instytut Historii Nauki PAN, Warszawa 2021.

 

Na razie tylko odnotowuję i, rzecz jasna – dziękuję! Komentował będę stopniowo.


Transformacja



Wczoraj na tylnych drzwiach wyprzedzającej mnie bagażówki taki napis:

“Chrześcijańska księgarnia

BOGULANDIA

Warszawa, ul. Ząbkowska 22,24,26″.

A gdzie to jest? W obecnym Koneserze, czyli w dawnym Monopolu!

“Bogulandia” w “Monopolu”? W Polsce czyli nigdzie…

 


Memento



Szpetnej miłości rodaków nie szukaj,

bo za nią idzie żelazo i stryczek,

kiedy ktoś zhańbi dziecko cnych biedaków.

(Eurypides, Erechteus, fragmenty, przełożył Jerzy Łanowski)


Bezradność



Wszyscy teraz mówią “ewidentnie” zamiast “oczywiście”, a ja staram się pojąć, jaki przymus tu działa? Jakieś trzydzieści lat temu wyjaśniałem swoim seminarzystom, że “ewidentne” jest to, co intelektualne, “oczywiste” natomiast to, co zmysłowe (“naoczne”). Wychodzi na to, że jestem ostatnim z tych, którzy rozróżnienie to, będące pokłosiem kultury językowej filozoficznej szkoły lwowsko-warszawskiej, respektują.

Ale jaka siła działa w tym powszechnym podmienianiu? Żadnego sensu semantycznego w tym nie ma, przeto czynnik jest “pozamerytoryczny”. Więc jaki? Psychospołeczny – wypowiadając słowo o wydźwięku łacińskim, wydają się sami sobie bardziej intelektualni oraz uniwersalni.

Przytłaczająca większość tych gadających, łaciny nigdy nie słyszała na własne uszy i nie domyśla się nawet, że podlega kulturowym przymusom. Wobec których jesteśmy bezradni.

 


« Previous PageNext Page »