Kwalifikacja



Należałoby wprowadzić kwalifikacje dla polityków opozycji.

Jeśli potrafi powiedzieć coś bezwarunkowo ważnego o epidemii i walce z nią – przechodzi do reprezentacji i może się publicznie wypowiadać.

Jeśli natomiast ma w głowie tylko władzę i jest doszczętnie od niej uzależniony – podlega dyskwalifikacji.

Ciekawe kto by się obronił?

 


Metempsychoza



Idąc ulicą, jak mówią, litował się Pitagoras

nad bitym bezlitośnie psem i przemówił w te słowa:

“Przestań go bić! Przyjaciela duszę

rozpoznałem w jego skowycie!

Tak podaje Ksenofanes.

Cytat za Diogenes Laertios. Żywoty i poglądy słynnych filozofów. PWN, Warszawa 1982


Słówka



Błota i bełtogi: plewy i ciarachy; łachmytek z miasta; miazga przydarzeń; opałki i koszałki; odbyt niezgorszy; pies wierny i słuchliwy; podśniadek i podwieczorek: szuja rodzima; włościaństwo gruntowe; zazuwne buty.


Kwestia smaku i nie tylko



Zupełna bezstylowość rezydencji Obajtka i członków jego rodziny, migawkowo pokazywanych w telewizjach, rzuca się w oczy.

Bez stylizacji na ziemiański dworek, mieszczańską willę czy modernistyczny bungalow. Raczej wszystko naraz w dowolnym zestawieniu – byleby  “na bogato”. 

Nie jest to, rzecz jasna, kwestia rodzinna, lecz formacyjna. Chata chłopska (czyli góralska) mogła inspirować Stanisława Witkiewicza, ale nie prezesa i jemu podobnych (np. arcybiskupów). Oni mają magnackie raczej ciągoty i taką uprawiają autoprezentację. W każdym razie w imieniu dawnego wójta Pcimia, wypowiada się oficjalnie PKN Orlen. Czy to znaczy, że prywatne jest już sklejone z państwowym?  Jak w tamtej Rzeczypospolitej, która dla oligarchów była “postawem sukna”?

Dopisek z 18 marca:

przesadziłem z tą “kwestią smaku” oraz “stylizacji”. To przecież zwyczajne dorobkiewiczowskie bezguście.

 

 

 


Oskoma



Marta Wyka, Tamten świat. Szkice literackie dawne i nowe. Wydawnictwo Literackie, Kraków 2020.

Pierwszą część tej elegancko i poręcznie wydanej książki przeczytałem od ręki, zaraz po otrzymaniu. Kiedy zaglądam do niej ponownie, powtarzam,  co napisałem do Marty wraz z podziękowaniem: za mało, więcej proszę, to rozbudza ciekawość! Część ta nosi tytuł I co dalej po klęsce, nawiązujący do Pamiętnika po klęsce Kazimierza Wyki i wokół jego pisarstwa, redaktorstwa i nauczycielstwa została skupiona. To Ojciec Marty i pewnie dlatego pisze ona powściągliwie, a przecież prawdziwie. Tonacja tego pisma budzi zaufanie i pragnienie wiedzy, przeto jego oszczędność wydaje mi się przesadna. Więcej, proszę, więcej, czekam nie ja jeden.

 


Nic więcej



Uprawia banalną jazdę stokową, w kosztownym sprzęcie.

Ale się nią popisuje, nie zważając na kolejny wzrost epidemii.

Nigdzie nie podszedł, nie założył żadnego śladu, nie wytyczył żadnej trasy.

I to jest wszystko, co daje się o nim powiedzieć.

 


Długi książkowe



Wacław Sobaszek, Spiski życiowe. Dziennik węgajcki 1982-2020. Wydawca Stowarzyszenie Węgajty, Węgajty 18, 11-042 Jonkowo.

Taki dostałem od Autora noworoczny upominek, dzięki któremu odnaleźliśmy się po latach i teraz sobie pisujemy nawzajem. Wacek przeczytał mój Toast na progu, z opóźnieniem, ale z sercem, a ja teraz trzymam pod ręką te Spiski życiowe (tytuł świetny, do podebrania…) i ciągle do nich zaglądam.

Agata Sikora, Szczerość. O wyłanianiu się nowoczesnego porządku komunikacyjnego. Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2020.

Rzecz ta ukazała się z opóźnieniem, bo Autorka doktorat obroniła przed kilku laty, ale udoskonalona, choć, na szczęście, nie ucukrowana. Winszuję, dziękuję.

Jerzy Giedroyc, Stefan Kisielewski, Listy 1946-1991. Wstęp Adam Michnik. Opracowanie i przypisy Łukasz Garbal. Posłowie Rafał Habielski. Biblioteka “Więzi”, Warszawa 2020.

Podarunek od Redaktora Biblioteki “Więzi” czyli Pawła Kądzieli. Opracowanie wzorowe, miejsce w “listowej Rzeczpospolitej” Giedroycia pewne, kładę w wyróżnionym miejscu.

Józef Czapski, Rozproszone. Teksty z lat 1923-1988, tom 1. i Rozproszone. Teksty z lat 1923-1988, tom 2.  Zebrał i notami opatrzył Paweł Kądziela. Biblioteka “Więzi”, Warszawa 2020.

Gdziekolwiek zajrzy się do tych drobiazgów i przeczyta dowolnych parę kartek, ma się nieodmiennie wrażenie obcowania z osobowością wyjątkową, nadającą własny ton każdej  relacji międzyludzkiej, bezpośrednio lub poprzez odczytane utwory.

 


***



Nie umiem pisać o odejściu Janka Lityńskiego. Widzę Jego promienne oczy, a żal ściska mi krtań.


Pożegnanie



Zmarł Wojtek Burszta. Taki młody, taki młody, 62 lata, osiemnaście lat młodszy ode mnie…

Mimo tej różnicy wieku, prawie pokolenia,  czułem się z Nim partnerem, a nie seniorem. W Jego umyśle coś zawsze pulsowało, iskrzyło, dawał temu impulsywny, lecz klarowny wyraz, a ja lubiłem go słuchać i z nim rozmawiać. W niedawnych latach, nim złożyła Go choroba, mieliśmy parę dialogowych wystąpień i obiecywaliśmy sobie Wielką Rozmowę.

Rozmowy takie zapisano w dawnych, wielkich powieściach rosyjskich, w naszym życiu, szczęśliwie, do nich nie dochodzi. Ale samo to, że się je sobie obiecuje, jest prawdą wzajemnych stosunków.

Żegnaj Wojtku.

Będę pamiętał o tej Rozmowie.


***



Chciałem napisać o Ryszardzie Szurkowskim, bo Jego odejście odczuwam osobiście. Nikt, kto wtedy nie uczestniczył w życiu sportowym, które czasem zastępowało całe życie, nie jest w stanie wyobrazić sobie, jakim skupieniem naszych najlepszych emocji były Jego zwycięstwa. Nie było “manii” Szurkowskiego, ale powszechna estyma, jaką go darzono, niewątpliwie poprzedzała “Małyszomanię”.


« Previous PageNext Page »