Nieskończoność



Zasłyszane w radio:

cztery struny wiolonczeli – przestrzeń nie do wyczerpania.


Honor w Kadzidle



Jeśli chcecie wiedzieć, jak było w Kadzidle, zapraszam  na oficjalną stronę Urzędu Gminy Kadzidło, a w niej na Wesele Kurpiowskie oraz Uroczystą Sesję Rady Gminy (16.06.2019).

Jeszcze o tym napiszę, ale muszę ochłonąć…


Wesele Kurpiowskie 2019



Zapraszam do Kadzidła na Festiwal Wesele Kurpiowskie 2019, Kadzidło, 15-16 czerwca 2019. W programie także “uroczysta sesja Rady Gminy w Kadzidle połączona z nadaniem tytułów Honorowego Obywatela Gminy Kadzidło”.


Pocieszenie



W wyborczą niedzielę oglądaliśmy też telewizję francuską (France 24) i pokazano w niej migawkę z głosowaniem Macrona. Okazało się, że wkłada on do identycznie przejrzystej urny, tak samo złożony arkusz białego papieru.

Nigdy przedtem nie wyobrażałem sobie, że będę brał udział w tych samych wyborach, co prezydent Francji i głosował tak samo jak on.


Konstelacja



Tomasz Rakowski, Przepływy współdziałania, kręgi możliwego. Antropologia powodzenia. Fundacja terytoria książki. Gdańsk 2018.

Justyna Kowalska-Leder, Nie wiem jak ich mam cenić… Strefa ambiwalencji w świadectwach Polaków i Żydów. Instytut Badań Literackich, Warszawa 2019.

Włodzimierz Pessel, Czerwono Biali, Biało Czerwoni. Problemy sąsiedztwa kulturowego. Wydawnictwo Akademickie Sedno, Warszawa 2019.

Roman Chymkowski, Nietożsamości. Tillion, Fanon, Bourdieu, Derrida i dylematy dekolonizacji. Wydawnictwo Campidoglio, Warszawa 2019.

Małgorzata Litwinowicz-Droździel, Zmiana, której nie było. Trzy próby czytania Reymonta. Wydawnictwo Neriton, Warszawa 2019.

Proszę mi zazdrościć, bo naprawdę zostałem obdarowany. Zdumiewam się i dziękuję!

Stawię się na każdą dyskusje, chociaż nie wiem, czy podołam…Ale będę się starał!

PS. Zapisałem w kolejności, jak otrzymałem.

 

 


Tylko to…



Flaubert wyrzucał jednemu ze swoich kolegów, że porzucił gęsie pióro na rzecz obsadki ze stalówką…


Rekomendacje



Poświęcona Janowi Józefowi Lipskiemu książka Łukasza Garbala, o skromnym lecz odpowiednim podtytule, Biografia źródłowa, jest przedsięwzięciem imponującym i podstawowym ( tom 1, 1926-1968; t. 2, 1969-1991. Instytut Dokumentacji i Studiów nad Literaturą Polską, Warszawa 2018). Imponujący jest jej źródłowy zakres i rozmach, a także rzetelność autora w przedstawianiu rezultatów swoich upartych i bogatych poszukiwań. Podstawowa jest dlatego, że zobowiązująca dla każdego, kto będzie zajmował się historią Polski od roku 1939 do 1989 (a nawet szerzej). Jest swego rodzaju kroniką polityczną, kulturalną i społeczną. Szczególną jej zaletą jest umiejętność przedstawiania więzi międzyludzkich, tworzenia i przemian środowisk ludzkich.

Skromność autora, który trzyma się tego, co wydobywa ze źródeł, przemawia również na jego rzecz. Dzięki temu bowiem otwiera możliwości interpretacyjne, których dotąd nie mieliśmy.

Sylwia Jaskuła, Ewaluacja społeczna w edukacji. Wydawnictwo Impuls, Kraków 2018. Rzecz opracowana z prawdziwym znawstwem i przystępnie przedstawiona. Dziękuje i pozdrawiam.


Skała



Film braci Sekielskich (Tylko  nie mów nikomu) jest przejmujący, dlatego, że dociekliwy i powściągliwy. Wstrząsa widzem krzywda dzieci podstępnie wykorzystywanych; złamani starcy wykręcający się od prostego wyznania nie budzą współczucia. Jednak najbardziej wymowna jest milcząca przez dekady i unikająca odpowiedzialności moc korporacji. To jest skała i kropla, także prymasowska, niestety jej nie kruszy.

Właśnie czytam, że kryminalista K., decyzją Watykanu usunięty ze stanu kapłańskiego, był przez miesiąc chroniony przez odpowiednią kurię. I to on, jeśli dobrze kojarzę, został sfilmowany, jako odprawiający msze, rzekomo “prywatne”.

Episkopat w niedawnym oświadczeniu przyjął rok 1990, jako początkowy dla swoich badań. A dlaczego właściwie ta data polityczna ma wyznaczać granicę ludzkich cierpień? Przecież nie dlatego, żeby zadośćuczynić wszystkim żyjącym ofiarom (wielu sprzed 1990), tylko po to, żeby ograniczyć odpowiedzialność. Bo taki jest interes korporacji.


Tydzień po tygodniu



Po różowym tygodniu przyszedł czarny.

Różowym mogę nazwać czas świąteczny, spędzony z moją, kochaną siostrą Letą, w jej żarskim mieszkaniu, które jest przecież i moim chłopięcym, młodzieńczym. Coś tam nas razem otwiera i nasyca, mogę godzinami wypytywać ją o przedwojenne i wojenne życie naszej rodziny, wspominać lata szkolne, a potem rozwiązujemy razem krzyżówki, albo oglądamy telewizję, wiadomości lokalne, globalne, trafił się też “Ben Hur”. Być z nią, w jej 96-tym roku życia, to jest coś więcej niż powinność, to jest szczęście.

Spotkanie w żarskim domu kultury też udane. Ponad 50 osób, cisza, jak makiem zasiał, kiedy opowiadam o powstawaniu “Toastu na progu”. A potem pytania i rozmowy, najwięcej z Ireną Marciniak, która to wszystko sprawiła i mną się opiekuje. Moja sympatia z lat licealnych – chwilo trwaj!

Czarny tydzień zaczyna się od wieści o śmierci Grażyny Pomian, która doszła mnie jeszcze w Żarach. Ona nie mogła już być obecna na tej wspaniałej konferencji paryskiej poświęconej Krzysztofowi, ale była z nami we wspomnieniu, pytaniach, zadumie. Wiedziałem, że od paru już lat jest chora i że choroba postępuje, bo właściwie nie ma na nią sposobu, ale to nagłe, ostateczne odejście to cios dla Krzysia. Dla przyjaciół – żal i współczucie.

Potem zaraz Karol Modzelewski. Był w Paryżu na tej konferencji, przyjechał pociągiem pod opieką Gosi, bo nie mógł już latać samolotem. Ale przybył, żeby uczcić przyjaciela, wniósł swoim świetnym wystąpieniem oddech dziejącej się historii (w 1956 roku), a potem popijaliśmy winko i to nie raz: wieczorkiem, w jadalni Lauristonu, przy biesiadnym stole, z kieliszkiem czerwonego wina w dłoni i tym  przyjaznym, trochę tajemniczym uśmiechem na ustach. Tak Go widzę raz ostatni – niech zostanie.

A przedwczoraj dzwoni Jacek Migasiński (też był w Paryżu), z wiadomością, że nie żyje Wiktor Szkiełko. Wiktor był naszym kumplem z wielu dawniej przepływanych dni, na jeziorach mazurskich i augustowskich. Nie był osobą publiczną, był świetnym żeglarzem, serdecznym, ciepłym człowiekiem. Nazywaliśmy go “Szkiełeczko” i to zdrobnienie Wiktora objaśnia.


W rodzinnym mieście



20341_INFO_kwiecien


Next Page »