Józef Hen w PEN-Clubie

Polski PEN Club Nagroda im. J. Parandowskiego 2017 – Józef HEN

Znowu Macron

Andrzej Mencwel, Macron, człowiek, który jest za. „Gazeta Wyborcza. Magazyn Świąteczny”, 27-28 maja 2017 r., s. 12-13.

Jeszcze o Giedroyciu (i Mieroszewskim)

Andrzej Mencwel, Oni dwaj, czyli trzecie mocarstwo, „Przegląd Polityczny” 2017, nr 142, s. 140-147.

Trzech na jednego

zaproszenie na promocję Zdania(10.05.2017)

Jednak Żeromski

ZEROMSKI soiree debat mai Malesherbes

Poważnie i osobiście

Mówiąc bardzo poważnie i bardzo osobiście – ja w tej Polsce dzisiejszej nie czuję się u siebie. Ona jest mi obca w panującej symbolice i frazeologii, a także – co wychodzi na to samo – w antysymbolice i antymowie. Jedna i druga są społecznie nijakie, nic nie jest należycie określone, nie wiadomo kto jest kim i skąd się wziął. Dominuje nad tym jedna, bezprzymiotnikowa, więc jakoś wydrążona „niepodległość” i jedyni wyróżnieni, lecz zakłamani bohaterowie. Tę huczną pustotę ja źle znoszę, ale dość podobnie, jak w latach 60. nie uważam, że wystarczy się z niej śmiać. Jak się nie wypełniło i nie upowszechniło innej wizji Polski, to nie ma się z czego śmiać. Przypominam, że dwadzieścia lat temu wydałem książkę pod tytułem „Przedwiośnie czy Potop”, więc ja przewidywałem wcześniej tę dramaturgię.”

W takiej Polsce nie czuję się u siebie. Rozmowa z cyklu „Trzech na jednego”, Edward Chudziński, Adam Komorowski, Filip Ratkowski ze mną, „Zdanie” , nr 1-2 (172-173) 2017, s. 3-12.

 

Na Jubileusz „Kontekstów”

Andrzej Mencwel, Paryski zwid, „Konteksty”, nr 3-4 (314-315), s. 132-134.

Na 70 lat istnienia „Kontekstów” (dawniej „Polska Sztuka Ludowa”) – z osobistymi gratulacjami.

Wszystko odwrotnie?

Z dziejów polskiej ludomanii. Z Andrzejem Mencwelem rozmawia Sebastian Duda, „Więź”, wiosna 2017, nr 1(667), s. 173-185.

W miastach dominują ludzie pochodzenia plebejskiego, a cała sfera symboliczna to popłuczyny szlachetczyzny. Szczęśliwie zostaliśmy przesunięci na Zachód i dzięki temu jesteśmy prawie w środku Europy. Rzeczypospolitej w granicach przedwojennych, z taką proporcją mniejszości narodowych i konfliktów wewnętrznych, żadna Unia Europejska by nie przyjęła. A tymczasem u nas panuje nostalgia kresowa, zaś „pionierów Ziem Zachodnich” zapomniano. Wszystko jest więc odwrotnie. A to długo trwać nie może. Esencja musi się jakoś godzić z egzystencją.

(Tamże s. 185).

Dreszczowiec

Wanda i Władysław Broniewscy, Zgubiłem okulary. Listy z lat 1947-1962, opracowanie z rękopisu, przypisy, wstęp i zakończenie Wioletta Bojda. Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2014.

Władysław Broniewski, na zlecenie Jakuba Bermana i z pomocą byłej żony Janiny, zasupłany w kaftan bezpieczeństwa i przymusowo przewieziony do sanatorium psychiatrycznego w Kościanie, gdzie wszczyna protestacyjną głodówkę i skąd za pomocą grypsów, przesyłanych przez zaufanego pielęgniarza, porozumiewa się z kochaną żoną Wandą… Czytam to jak dreszczowiec, tym bardziej przejmujący że, chłopcem będąc, przechodziłem wielokroć parkowym otoczeniem tego sanatorium i dobrze pamiętam snujące się po nim, cokolwiek nieziemskie postacie.

Pasjonująca lektura, znakomite opracowanie, dziękuję i polecam.

Zaskoczenie

Jerzy Giedroyc, Juliusz Mieroszewski, Listy 1957-1975, Część pierwsza, część druga, część trzecia. Opracował, wstępem i przypisami opatrzył Rafał Habielski. Instytut Dokumentacji i Studiów nad Literaturą Polską. Oddział Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza. Association Institut  Litteraire „Kultura”. Biblioteka „Więzi”, Warszawa 2016.

Kiedy dostałem od Pawła Kądzieli te trzy pokaźne tomy wydało mi się, że to całość tej korespondencji – ze wznowieniem dwóch pierwszych woluminów wydanych przed laty (1999). Bliższy ogląd przekonał mnie o pomyłce – to jest dokończenie edycji, czyli razem pięć tomów. A to i tak – jak zapewniają nas wydawcy – tylko wybór, a nie wydanie kompletne. Upewniwszy się w tym, a także rozpoznając bogate, instruktywne opracowanie tej edycji, postanowiłem stawić jej solenny opór. To znaczy – nie dać się w niej pogrążyć.

Ale się nie udało i właśnie jestem w niej zatopiony. Co z tego wyjdzie – jeszcze nie wiem, ale Pawłowi serdeczną składam podziękę, bo to mnie szczęśliwie zaskoczyło.

Następna strona »